Wongo has written 131 reviews for films during 2021.

  • Devil's Kiss

    Devil's Kiss

    ★★½

    Boredom is contagious, Madame.

  • Walking Down the Place of a Skull

    Walking Down the Place of a Skull

    ★★★★★

    Wasze książki pisali złodzieje i malwersanci! Niech pan powie, czy ktoś, kiedykolwiek za pieniądze pisał prawdę?

    Wyświetlane swego czasu jako Spacer po szafocie. Małe arcydzieło post-sowieckiego, psychotronicznego oniryzmu. Finał to dosłowny (!) mózgotrzep. Kiedyś zostanie odkryte na zachodzie i doczeka się restauracji.

  • Resident Evil: Welcome to Raccoon City

    Resident Evil: Welcome to Raccoon City

    ★★½

    Coś jak ten nowy Mortal Kombat - początek całkiem spoko, reszta taka se, a sterylny "netfliksowy" sznyt psuje odbiór. Scena z zapalniczką w ciul idiotyczna. Mogli odpuścić to kiepskie cgi na końcu - fala uderzeniowa zdmuchująca krowę wygląda jak z gry sprzed 20 lat.

    Ale myślałem, że będzie gorzej.

  • Girl Slaves of Morgana Le Fay

    Girl Slaves of Morgana Le Fay

    ★★★½

    Biegnący przez las garbaty karzeł (w kostiumie dworzanina!) ♥
    Wybitny twarzowiec.

  • The Reckoning

    The Reckoning

    Najsłabszy Marshall. I zarazem pierwszy tak pierońsko nudny. Walory produkcyjne godne porno-parodii albo dzieł studia Asylum, na czele z laską w pełnej tapecie i kwiatkami w doniczkach rodem z Castoramy.

  • Hellboy

    Hellboy

    ★★½

    Rasputin rzucający "idi na chuj", wulgarny świniołak, Baba Jaga i Thomas Haden Church w cameo.

  • The Mountain

    The Mountain

    ★★★

    Przyjemna ramota, choć ciężko to dziś traktować poważnie - na czele ze Spencerem Tracym w głównej roli. Dziadzia z brzuszkiem jako as alpinistyki wdrapujący się na lodowiec w czerwonej koszulinie i berecie z antenką na głowie, za to bez rękawiczek. Kadrowany od pleców dubler miał robotę, do tego tylne projekcje i studyjne sety. Niemniej, zważając na lata 50., nie wygląda to najgorzej, choć często brakuje szerszych planów i celebracji otwartych, górskich przestrzeni. Z realizmem słabiej, zaś to co oni tam wyprawiali z asekuracją to już śmiech na sali.

    Szkoda, że nie doczekało się remake'u jakieś 20-30 lat później, z bardziej adekwatną obsadą i lepszymi możliwościami technicznymi.

  • Antlers

    Antlers

    ★★

    Kolejne post-horrorowe męczenie buły ze smutną babą przepracowującą traumę (ileż można...). Jest też smutny chłopiec z wielkimi smutnymi oczami (i świeżą traumą) i gruby policjant z wąsem (oraz skrytą traumą). Cała ta ciężką ręką kreślona metafora, bieda psychologia i szantaż emocjonalny jednak nie dziwią zważywszy, że to rzecz firmowana przez Del Toro.

    Sam Wendigo zmarnowany po całości. Finałowej rozprawy z nim nie dało się chyba zrobić bardziej na odpierdol.

    Z plusów: jest Graham Greene (ale bardzo mało gra) i jesienne lokacje.
    Generalnie do zapomnienia.

  • Venins

    Venins

    ★★½

    Totalnie dziś zapomniane coming-of-age'owe snakesploitation z soundtrackiem Patricka Moraza. Kiedyś na vhs jako W oku węża.

  • The Friends of Eddie Coyle

    The Friends of Eddie Coyle

    ★★★★★

    Meditative neo-noir. Definitely ahead of its time.
    Masterful cinematography by Victor J. Kemper.

  • Revenge

    Revenge

    ★★★★

    Czołówka młodszego Scotta. Świetnie to się trzyma po latach, czego nie można powiedzieć o Tomasie Milianie w chwili premiery. Ledwo da się chłopa rozpoznać. Kiedy otarł się o amerykański mainstream lata świetności miał dawno za sobą.

  • The Invasion

    The Invasion

    ★★½

    Odsłona foliarsko-covidowa. Z wszystkich oficjalnych adaptacji ta jest wyzbyta własnego charakteru, ale to też po części dlatego, że film rozminął się o kilkanaście lat ze swoim czasem. Nawet ten sterylny, "netflixowy" sznyt dziś by pasował.

    Montaż chwilami jakby ktoś w środek filmu wrzucił trailer i najsłabsza końcówka. Ale w sumie myślałem, że będzie gorsze.
    O dziwo nie przynudza.