King Richard

King Richard

Sympatyczny Oscar-bait.

Dobrze, że Venus i Serena faktycznie okazały się tak utalentowanymi tenisistkami, bo "zaplanowałem karierę moich córek jeszcze zanim się urodziły" jest raczej niepokojące, a nie inspirujące czy godne podziwu. Richard powtarzający im na każdym kroku, że będą najlepszymi na świecie, legendarnymi tenisistkami milionerkami to zresztą najbardziej irytujący element filmu, nawet jeśli tak było naprawdę. Szczytem jest scena z seansem Kopciuszka, po którym Richard robi córkom wykład o tym, że powinny być... skromne. Naprawdę?

Will dobry, ale w scenie w kuchni Aunjanue Ellis przejechała po nim walcem.